Tezė ir antitezė
Sep. 7th, 2014 05:30 amProrusiška tezė…:
Polska rusofobia nie ma większego politycznego znaczenia, ale wzmacnia myślenie odwetowe na Kremlu. Szkoda, że w minionym ćwierćwieczu nie szukaliśmy sposobności, by wykonać wobec Rosji jakiś gest przyjaźni i sympatii pokazujący jej, że politykę otwarcia prowadzić było warto. Co by na przykład się stało, gdyby w Warszawie, na pałacu Morsztynów przy ul. Miodowej 10, odsłonić tablicę informującą, że od 14 lipca do 4 września 1707 r. gościł tu car Piotr I? Że ten największy władca Rosji źle się zapisał w historii Polski? Akurat wtedy przybył jako sojusznik legalnego polskiego króla.
…ir prolenkiška antitezė:
Autor nie tłumaczy, dlaczego nie można od Rosji oczekiwać tego, czego oczekujemy od innych państw. Praga zgodziła się na rozwód ze Słowakami, Polacy zrezygnowali z pretensji do dawnych ziem Rzeczypospolitej na wschodzie, Brytyjczycy i Francuzi uznali niepodległość swoich dawnych kolonii. Dziś kibicujemy zwolennikom jedności Wielkiej Brytanii, ale jeśli w szkockim referendum zwycięży obóz niepodległościowy, oczekujemy, że Londyn się z tym pogodzi – mimo że szkocki przemysł też był budowany z myślą o zaspokajaniu potrzeb całego Zjednoczonego Królestwa, a nie tylko Szkocji.
Wszystkie imperia kolonialne od stu lat nieustannie się cofają i jakoś to Romanowskiemu nie przeszkadza. Tylko jedna Rosja z jakichś powodów miałaby być do tego organicznie niezdolna. Tym, którzy domagają się, by Moskwa przestrzegała zasad obowiązujących w świecie cywilizowanym początku XXI wieku, Romanowski zarzuca antyrosyjskość. W istocie jednak to on ma do Rosjan pogardliwy stosunek, uznając, że są skazani na tkwienie w okowach XIX-wiecznej mentalności kolonialnej. Czyżby byli genetycznie upośledzeni?
Originally published at Grumlino palėpė. You can comment here or there.